Bóle, lekarze, prochy.

bvnhyyt

Choroba, mała czy duża, zawsze nieprzyjemna. Niestety nie raz miałam okazję przekonać się, jak choroba fizyczna łamie psychikę człowieka. I nie mówię tutaj o zwykłej grypie czy problemach żołądkowych, mam na myśli szczególnie stany beznadziejne. Od dziecka byłam chorowita, zawsze coś mi dolegało, na coś brałam leki, lekarze czepiali się różnych spraw, królowała u mnie: otyłość, alergia pokarmowa, zapalenie płuc itd. Niestety, wpakowałam się w coś gorszego, coś co do końca życia będzie nade mną wisiało i groziło. Właśnie dlatego pisze dzisiaj o tym, wstydliwa sprawa, ale jak się już pojawi, to nie chce odpuścić.

Przez te lata jak byłam mała i chorowałam, jak wyrosłam z tych chorób, poszłam do szkoły i zyskałam odporność. Przeziębienia mnie nie brały, lecz cała historia zaczęłam się jak byłam w czwartej klasie, czyli jakieś 10 lat temu. Bóle w dolnej części brzucha, silne bóle, nie wiedziałam co mi jest, dziwne uczucie, bo ani siedzieć spokojnie nie mogłam, ani leżeć ani nic, nawet skupić się nie idzie. Moja matka walnęła, że pewnie okres idzie i to normalne, skoro mama tak mówi, dziecko wierzy. I chodziłam kilka dni, potem ponad tydzień, nadal bolało. Okresu oczywiście nie było, a mnie boli. Znów idę do mamy, że nadal boli. W ruch poszły tabletki przeciwbólowe, brałam je codziennie, aby jakoś funkcjonować w szkole, na lekcjach trudno było mi się skupić , nie mogłam, ledwo siedziałam, wszystko mnie denerwowało.

Poszliśmy po ponad 2 tygodniach do lekarza, zrobili usg, badanie moczu i pach: mam zapalenie układu moczowego i pęcherza. Dostałam antybiotyki na tydzień, zadziałały, nie bolało, mocz wrócił do normy. Strasznie się cieszyłam, wreszcie, po tylu dniach znów niczego nie czułam, żadnego bóle, nic, cudownie. Chociaż był to dopiero pierwszy raz, to doceniła każdy dzień bez bólu.

Wtedy nie wiedziałam co będzie dalej, że ten jeden raz, to nie jedyny. Następne zapalenie za kilak miesięcy, znów to samo, bóle, nic się nie da robić, nie da się nawet żyć. Przeciąganie wizyty u lekarza, a jak poszłam ponownie dostała antybiotyki. I bum, pan informuje, że to zapewne będzie się powtarzać, bo tak już jest, jak raz to złapiesz, to potem będą powroty, nie wiadomo kiedy, jak długo. Prze wiele lat łapałam to co jakieś 3 – 4 miesiące. Masakra. Miałam 10, 11, 12 lat i łykałam prochy przeciwbólowe, antybiotyki i jeszcze inne specyfiki. Bolało tak, że ani spać się nie da, ani czytać, ani stać, ani nic. Boli. Po jakiś kilku latach sytuacja się poprawiła, czyli miałam te ponowne zapalenia dwa razy w roku, potem raz, był jeden rok, że wcale nie miałam nawrotu. Sama byłam zdziwiona i jakoś tam sobie myślałam, że może to koniec, że skoro tak dbam o siebie i pilnuję wszystkiego, to nieprędko zachoruję. Bum, oczywiście nie, znów powróciło i znów w liczbie 2 – 3 razy w roku.

Dowiedziałam teraz lekarzy dla dorosłych, kolejnych specjalistów, wszyscy mówią, że to na pewno jest powiązane, ale niemożliwe, aby aż w takim wymiarze. Kolejne badania, kolejne wizyty, nikt nie wie w zasadzie co mi jest, mówią, że nie powinnam się stresować, martwić, to może przejdzie. To wszystko moja wina, bo chodzę zestresowana, mam się nie stresować. Tylko…. ja się nie stresuję, lato, wakacje, wolne, a mnie dopada ból, nie jestem zestresowana ani nic. Boli. Wszyscy chcą mi wmówić, że to w tym kłopot, że stres, stres, stres, ale ja wiem, że to nie to, bo się nie stresuję. Nadal boli. Znów prochy od bólu, znów nieprzespane noce, znów dostaje od tego świra.

Pewnie zaniedbania w dzieciństwie, to że nie poszłyśmy z tym do lekarza od razu, że tyle zwlekałam, że to się we mnie rozwijało, to miało wpływ. Teraz ten układ moczowy jest w stanie…. złym lekko mówiąc, z pewnością nie jest w takim w jakim powinien być. Niestety, czasu nie cofnę, a negatywne zmiany jakie zaszły się nie odwrócą. Nadal mam nawroty, nadal mam bóle, nadal nikt nie wie, co w zasadzie mi jest i jak to wyleczyć. Musze z tym żyć.

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Bóle, lekarze, prochy.

Odpowiedz mi.

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s