Nienormalnie.

Wchodzę sobie na różne blogi, na różnych serwisach, na rożne tematy. To taka namiastka ludzi i świata, jako, że nie mam skąd czerpać rzeczywistych informacji o świecie (telewizja kłamie, z ludźmi nie mam kontaktu, gazet nie czytam i nie kupuję, bo mnie nie nie stać), blogi ludzi są najlepsze. Czytam głównie o szeroko pojętym (ojjj szeroko) lifestylu. Przedział tematów jest szeroki, jaki i ludzie są różni: młodzi – starzy, studenci – korpoludki, rodzice – dzieciory, wszystko i jeszcze więcej. Dawno już to wiedziałam, ale z każdym wpisem jaki czytam u kogoś na blogu widzę, jak w nienormalnym otoczeniu, środowisku i z jakimi nienormalnymi ludźmi żyje. Proszę bardzo, lista:

1. Nikt nigdy w tym domu nawet słowem się nie zająknął, że czemu żadne z nas nie ma chłopaka/dziewczyny (zaznaczę: ja 20 lat, królowa A. 22, Pan bóg-brat 26, nikt z nikim się nie spotykał, ani przez tydzień ani przez rok, nic, zero). Temat tabu (podobnie jak wszystko inne): związki, zakochania, randki, itd. Dlatego też, mi jest trudno zrozumieć często ludzi, co mówią, że sobie randkują czy też, że kogoś tam poderwał/ła. Takie to dziwne, nawet to powód do wstydu, takie mam odczucie. Wiem, że krzywicie się, jak to czytacie, bo przecież to nic takiego, naturalne, ale dla mnie to wstydliwe sprawy. Jestem na tyle świadoma swojego położenia, jak to wszystko wygląda, siebie samej jestem świadoma, więc wiem, że tak jest i tak ma być i już, ale oni uchodzą za normalnych w społeczeństwie i to nic nadzwyczajnego, że w tym wieku… idzie się na randkę. Tak też wnioskuje z blogów, czytałam nawet wpisy ludzi, którzy w moim wieku wstydzą się… dziewictwa. Ehhh serio? Jestem bardzo ciekawa jakby oni („rodzice”) zareagowali na taką wiadomość np. brata: Mamo, Tato nie przyjadę w niedzielę, bo umówiłem się z dziewczyną. Bummmm, świat trzęsie się w posadach. Serio. Ciekawie jakby to było. Generalnie w tym domu panuje wszelka odraza do ludzi obcych, czytaj ludzi spoza tej 5, czyli żadnych znajomych, przyjaciół, zapraszania kogoś, kumplowania się, a i oczywiście związków. Podobno nawet jest tak, że rodzina często dopytuje się o ewentualnych partnerów, wydaje mi się, że wiek 26, a nawet 22, to już chyba ten czas. A tu…? Cisza. Z przygotowania społecznego jesteśmy poniżej zera. Brawo dla „rodziców”. Jak ktoś nie ma tak długo nikogo, to… podejrzenia są o homoseksualizm, a to w tym domu byłoby (niestety) gorsze niż zbrodnia zabójstwa. Więc tym bardziej

2. Szkołą, to tez praca. Generalnie uważa się, że szkoła to jednak wysiłek, stres, napięcie, praca, nauka itd. Wiadomo, 10 miesięcy, 2 miesiące wakacji, taki jakby urlop. Czyli należy się odpoczynek, jakieś rozrywki, wolne, odciąć się, zrzucić napięcie, wyjechać i odpocząć, zmienić otoczenie. Gdziekolwiek, taka nawet nagroda za naukę, za to, że znów się udało. Jak ja bym tak chciała, chociaż raz podczas całej mojej edukacji wyjechać gdzieś na wakacje. Szkoła w ich mniemaniu, to w zasadzie nie praca, bo nie jest to aż tak fizycznie. Czyli nie jest to budowa, sprzątanie, kopanie rowów itd. Czyli w zasadzie odpoczynek, wakacje cały rok, jak tu się zmęczyć. Wakacje, wyjazd, nie ma potrzeby. Rzecz jasna, do czasu, bo potem moje „rodzeństwo” wyjeżdżało, ja do tej pory nie zasłużyłam na to. Super.

3. Coś więcej, po za pracą. Cała nasza trójka nie uczęszczała na zajęcia dodatkowe np. sportowe czy językowe. Nic. Szkoła dom i tyle. Wraz z dorastaniem zaczęli się stawiać i uczęszczali na jakieś zajęcia, ja nie bo…. nigdy nie było dla mnie pieniędzy. Przedstawię taki główny obraz: odkąd pamiętam zawsze było tak, praca a potem siedzenie w domu, w weekend tylko siedzenie w domu. Ani wyjść do kina, na spacer, na lody, do znajomych (oni ich nie mieli). Nie mieli pasji, zainteresowań, hobby. Zero.  to takie zupełne zero, po pracy objadanie się i tv. Tak wygląda to do tej pory w ich wykonaniu. Ja miałam przez cały życie taki obraz, że jest szkoła a potem jedzenie i tv. W szkole miałam dookoła dzieci, co to tańczyły, miały niemiecki i francuski itd. A tu…? Sucho. Dlatego też ta praca stała się osią dookoła której krąży życie, nadal krąży, tak samo studia u mnie były tą osią. Nie ma studiów, to nie ma życia, nie ma pracy, nie ma życia. Zawsze byłam zdziwiona, jak jacyś dorośli ludzie mieli pasje i zajęcia np. biegali, pływali kajakami, byli pasjonatami historii czy cokolwiek innego. Umiecie sobie wyobrazić takie zupełne, całkowite nic? Wiecie, dzień w dzień w dzień to samo, praca jedzenie tv, i tak 365 dni w roku. Serio. Bez ambicji czy znudzenia się tym trybem. Zero. Smutne jest to, że moim „rodzicom” nie zależało na tym, bym poznała jakieś nowe rejony, żebym się rozwijała w innych dziedzinach, że szkoła to tylko jakaś część, nie zachęcali do szukania. Smutne.

Reklamy

4 myśli w temacie “Nienormalnie.

  1. Nikt się nie zająknął, bo tak jest łatwiej, bo wiele problemów odpada, a czytając to, co napisałaś to chyba największym byłaby antykoncepcja.
    Jedyne wyjście to przełamać zaklęty krąg i nie być takim jak swoi rodzice. Ale to ciężkie, sama widzę po sobie. Wymaga dużo wysiłku i wielu dziur w języku 😉

    Polubienie

    1. Antykoncepcja… hahahaha, widzisz, sądzę, że oni nigdy nawet pod uwagę nie brali, że którekolwiek z nas mogłoby współżyć z kimś. A co dopiero zabezpieczenia. huh. Wydaje mi się, że gdyby ktoś się z kimś związał, to oni tracą kontrole nad nim, zupełnie, ktoś inny OBCY się pojawia, a oni nie mogą już sterować, bo jest ktoś.

      Polubienie

Odpowiedz mi.

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s