Spadam i spadam.

U mnie… bez zmian, bez pracy, bez ludzi, bez pieniędzy, bez niczego. Fatalnie? Gorzej. Jestem taka zobojętniała, tak mnie już nic nie obchodzi. Patrzę na siebie w lustrze i widzę jakieś cielsko, nie siebie, tylko narzędzie, cielsko. A ja już nie chcę być w tym cielsku, jestem okropnie zmęczona, psychicznie rozwalona tym wszystkim. Jestem jak mokra plama na podłodze. Niżej i niżej i niżej. Rzygam sobą, rzygam życiem, rzygam tym wszystkim, tym światem.

Jestem taka zmęczona tym wszystkim, taka wypompowana, taka zniechęcona życiem, ja nie chcę żyć, niech ktoś sobie zabierze ten dar ode mnie, niech ktoś inny przeżyje dzięki mojej wątrobie, płucom, nerkom itd. Bierzcie sobie to ludzie. Nie mam nic, nie mam nawet siebie.

Nikt nie jest w stanie pojąć tego, co się we mnie dzieje, tego co czuję, tego co siedzi mi w głowie. Nikt. Cierpię, duszę się. Co to znaczy szczęście? Chętnie schowałabym się przed światem, przed ludźmi, przed życiem, schowała i nie wychodziła. Nie chce tego wszystkiego. Ja nie pasuję tutaj. nic mnie nie cieszy, nic nie daje ulgi, nic. Nikt tego nie widz, bo nikogo nie ma.

Jak to jest mieć życie? Mieć cele, marzenia, plany i przyszłość? Jak to jest mieć ludzi dookoła siebie? Jak to jest czuć radość, być szczęśliwym? Jak?

Reklamy

Odpowiedz mi.

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s