Naga jeszcze żywa.

Nie piszę tak często jak kiedyś, a jak piszę, to raczej mało i nie zbyt treściwie. Nawalam tutaj, bo nawalam w życiu. Nie wiem o czym Wam tutaj pisać, pewnie macie dość moich żali, wymówek, słabości, płaczu, cierpienia, użalania się, ględzenia itd, ja też mam tego dość w sobie i chętnie zabiłabym to wszystko, czyli zabiła siebie. Musze z tym żyć na co dzień.

Jak wiecie, nie studiuje obecnie. Pracy też nie mam, szukam czy też nie szukam, niby wysyłam cv, czasem nawet mam rozmowę. Nadal nic. Oczywiście, że jest w tym moja wina, bo boje się okropnie, boję się iść do pracy, ludzi się boję, obowiązków zobowiązań. Boję się tego wszystkiego. Boję się, że ktoś mnie oszuka, naciągnie, wykorzysta jakoś, a ja nie mam doświadczenia w pracy, ba, nawet nie mam doświadczenia w relacjach między ludzkich. Ludzie dzwonią, a ja czasami mam stracha, aby telefon odebrać. Jak zawsze odwołuję spotkania, bo się boję, bo mam same czarne myśli i scenariusze. Mam to wszystko w głowie, w sobie. Nadal jestem bez pracy, zarobków, doświadczenia, perspektyw na cokolwiek. A przyszłość? Kiedyś trzeba zacząć poważne życie! I to mnie najbardziej przeraża, nie chcę tego dożyć.

Słyszę tyle o mobbingu, o wrednych ludziach w pracy, o prześladowaniu, dokuczaniu, obgadywaniu itd. Boję się tego, nie wiem jak reagować, jak sobie z tym radzić.

Zarejestrowałam się jako bezrobotna, chociaż tyle, mam ubezpieczenie na zdrowie. Kolejna doskonała wymówka. Czuję, że spadłam przez to na dno. Wiecie, jestem aż tak beznadziejna, że tylko pośredniak mi został. Czuje się jak śmieć ludzki, degenerat, najgorszy osobnik.

W domu na każdym kroku czuję się gorsza, do tej pory mną pogardzali, ale teraz to już szczyt. Jak tylko mogą to mi wytykają, docinają, wypominają i śmieją się. Pomóc mi? Nie, skopać i upokorzyć. Nie wychodzę w zasadzie z pokoju, jedynie do łazienki czy toalety. Unikam ludzi, nie chcę z nimi przebywać, nie chcę tego słuchać. Jestem ich workiem do bicia. Idą święta, a ja już mam ich dosyć, od wielu lat co roku myślę, że za rok na pewno będzie lepiej i fajnie, coś się wydarzy, a i tak nic się nie dzieje, a ja tkwię i błagam, aby za rok mogła być sama w święta.

Ze studiami mi nie wyszło, chce iść na jakieś, chcę studiować, żyć jak inni, ale nie umiem. Widziałam vlogi ludzi na yt i podziwiam ich, w ten sposób uczę się jak wygląda normalne życie, jak można mieć przyjaciół. Ja nawet w 10% nie poznałam przez te 20 lat życia tego, co oni pokazują. Straszne.

Siedzę zamknięte w pokoju, sama zamykam się przed światem. Nie muszę dodawać, że płaczę. Spadam i spadam i końca nie widać.

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Naga jeszcze żywa.

  1. Ale wiesz, że jak nie postawisz pierwszego kroku do zmian to to się nie skończy? Pójdź do pracy. Choćby Cię mieli oszukać, zdobędziesz wiedzę i doświadczenie, które popchnie Cię dalej samo. Zrób pierwszy krok i weź życie we własne ręce. Nikt tego za Ciebie nie zrobi. Powodzenia.

    Polubione przez 1 osoba

Odpowiedz mi.

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s