Wyszłam… do ludzi.

Sama nie wiem jak to się stało, ale wyszłam na miasto, w sensie musiałam towarzyszyć mojej ciotce w załatwianiu spraw na mieście. Poszłam z nią. Nie wiem jak przeżyłam, ale od początku:

Jak zawsze jechałam autobusem, pociągiem, metrem. Ubrałam się stosownie do pogody i okazji. Nawet pomalowałam rzęsy i użyłam pudru. Miałam torebkę ze sobą i trampki na nogach. Normalnie, codziennie i przeciętnie. Chciałam wbić się w tłum i nie wyróżniać się. Chodziłyśmy po mieście, by zrobić co potrzeba, znaczy ona chodziła, a ja wlokłam się za nią i starałam się robić dobra minę do złej gry, no bo fatalnie mi jest pośród ludzi. Nawet byłyśmy chwilę w kawiarni, bo jej się zachciało KAWY!!!!!! Zagrała w totka jak wszyscy. Spędziłyśmy razem ponad 2 godziny, nałaziłam się i ludzi nadal nie rozumiem, nie lubię.

Wniosek mam taki: wszyscy dookoła wiedzą, że ze mną jest coś nie tak. Widziałam to w nich, w oczach. Gapili się na mnie, jak szłam, jak siedziałam, jak oni szli lub siedzieli. Patrzyli się na mnie z dziwnymi minami. Miałam okulary przeciwsłoneczne, więc oni nie widzieli moich oczu, całe szczęście, ale ja widziałam wszystko dookoła, widziałam te spojrzenia. Czułam je na sobie. I były ona na ulicach, w kawiarni, w metrze i w pociągu. Wszędzie. Nie chcę i nie chciałam, aby oni się na mnie gapili, okropne.

Od zawsze czułam na sobie ten wzrok innych, patrzyli jak na dziwoląga, odmieńca, gó*no. I znów. A podobno miało być lepiej. Nie chcę być wśród ludzi, nie chcę. Fatalnie jest. Mam ochotę rzucić się na żarcie i się objadać. Wszystkie dobre i niezdrowe rzeczy, wpieprzać, tak jak kiedyś to robiłam. Jak mam iść na studia i do pracy???

Reklamy

4 myśli w temacie “Wyszłam… do ludzi.

      1. Ludzie się na siebie patrzą, a Ty patrzysz się na ludzi – nie zaprzeczaj, bo jakbyś się nie patrzyła to nie widziałabyś czy oni patrzą się na Ciebie 😉 Ale wiesz co – tak to jest. Ty podnosisz wzrok i widzisz kogoś. ten ktoś pierdyliardowym zmysłem ogarnia, że się na niego patrzysz i zaczyna się patrzeć na Ciebie. A Ty odbierasz to jako gapienie się i myślisz, że na pewno jest z Tobą coś nie tak.
        Fajnie, że gdzieś wyszłaś – tak nawiasem i słowem zakończenia mówiąc 😉

        Polubione przez 1 osoba

        1. Ja się na nich nie gapię tak jak oni na mnie, to jest tak, że jak idę i mam okulary od słońca, to widzą. Ida ulica muszę patrzeć na drogę, więc widzę ich kątem oka, a oni nie zerkają przypadkiem czy chwilowo, ale siedzą czy stoją i się gapią wprost na mnie. Wyszłam i będę teraz 3 miesiące przeżywać.

          Polubienie

Odpowiedz mi.

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s