5.08.2016

Na dzień dzisiejszy, coraz gorzej jest mi w „domu” z nimi. Matka ma urlop, aż 4 tygodnie, więc odwala jej do kwadratu, nie ma już się czego czepiać i na co wrzeszczeć, zaczęła się powtarzać. Ojciec jak zawsze widzi mnie, kiedy trzeba coś posprzątać, skosić, uprać, umyć, ugotować itd. A nasza miłościwie nam panująca Królowa A. ma dalej muchy w nosie i focha na mnie, więc spokój błogi z jej strony doznałam, jak zawsze jej umiejętność współżycia na powierzchni wspólnej domu jest zerowy, co zawdzięczamy ojcu.

W każdym razie, napięcie jakie jest codziennie i z czym muszę żyć doprowadza mnie nie tylko do łez, lecz również do stopniowego spadku sił witalnych. Jest mi tu źle. Nawet bardzo.

Jestem do nich bardzo podobna, co nie. Niby piszę, piszę o nich, ale widzę, że powielam ich schematy czy elementy życia. Wiem. Czyż to nie straszne? Okropne! Jak wyrwać się z tego błędnego koła?

Reklamy

Odpowiedz mi.

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s