27.06.2018 Samobójstwo moje, jakie?

Szukam po internetach jak szybko i bezboleśnie się zabić. Rzecz jasna kula w głowę odpada, no bo nie mam narzędzi technicznych tutaj. Ale chciałabym tak, żeby potem już nie było odwrotu. Bo dajmy na to podetnę sobie żyły… no to jeszcze potem jakby się mi odwidziało mogę zadzwonić po karetkę i jakoś odratują. Najprościej tabletki i alkohol, tyle że ja nie mam takich prochów, aby zadziałało, przecież Polopiryna S to gó*no. A tam masa dzieciaków wypisuje dyrdymały, a ja potrzebuję poważnej oraz dobrej wiedzy. Chciałam napisać sprawdzonej, ale no jak ktoś się zabił to już raczej nie napisze, co sądzi o wybranej metodzie.

Także nadal jestem w szambie. Nadal płaczę. Nadal czuję ból. Nadal boję się przyszłości. A w zasadzie przeraża mnie, na samą myśl nie mogę oddychać. Co oznacza, że bardzo bardzo pragnę umrzeć. Tu i teraz. tylko jak… Ojciec wciąż zajmuje się głównie Królową A. choć ona tyle gada, że się zabije, to tego nie zrobi. Właśnie dlatego, bo to zapowiada dookoła, ona tym straszy i szantażuje. Serio, człowiek co ma plan się zabić mało kiedy to robi. Raczej trzyma to w sobie, a potem jest wieeeeeeeeeelkie zaskoczenie. Śmierć.

Boję się. Wszystkiego. Ludzi i życia zwłaszcza. Nie chcę nigdy więcej oddychać. Nie chcę czuć. Najgorsze są te odczucia i myśli, wciąż i wciąż ten sam ból, masa wszystkiego, co przerasta człowieka. A ja mam dość.

Tak, mam depresje, wiem

Tak, mam fobie społeczną, też wiem.

I co?

Nic.

Prowadzi mnie to do…? Śmierci. Kiedy ktoś jest w takim stanie jak ja, to nie ma innej drogi.

Piękny obrazek wkleiłam jako główny. Serio. Piękna pani i piękne zdjęcia, piękna pogoda i natura. Super. Ale to nie życie dla mnie. Nie mam szans. Przerasta mnie to. Nie mam sił udawać, nie mam sił wiecznie walczyć. Przegrałam. Przegrałam i upadłam. Pewnie czytacie i już od dawna o tym piszę, ale wiem że nadejdzie dzień, kiedy się zabiję. Może nawet jest to bliski dzień. Wiem, że końca studiów magisterski nie doczekam. Może popiszę jeszcze z miesiąc albo dwa lata. A pewnego dnia zamilknę na zawsze. Czuję to. Bo nie mogę inaczej.

Jestem zerem. Pozostanie po mnie bałagan na biurku i trochę ubrań. Poza tym, żadnych płaczów czy wspomnień. Może zabiję się tak, aby nikt nigdy nie znalazł mojego ciała.

Reklamy

Odpowiedz mi.

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s