28.06.2018 Fobia społeczna 200%.

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć o tym, jak wygląda fobia społeczna z mojej strony i od praktycznej strony. Nie wiem, czy zaglądają tu osoby, które też mają fobię tak jak ja, w każdy razie, nie jesteś sam, ja też muszę to dźwigać

Zacznę od tego, że się boję. Strach i lęk mnie definiują. I rządzą wszystkim: mną, życiem, losem. Nie jestem w stanie nic zrobić. Strach i lęk determinują to, co dzieje się u mnie, czy pracują, gdzie i jak, czy wychodzę z domu, z kim, gdzie, czy mam zajęcia jakieś poza domem (np. siłownia), czy poznaję nowych ludzi, jak spędzam czas i mogłabym tak wymieniać. Determinuje każdy element życia, wszystko. Czasami nawet to czy pójdę do Biedronki, Lidla czy Auchana. Lęk i strach są ciągle we mnie i są dni czy tygodnie, że odczuwam je 24 godziny na dobę. Nie dają wytchnienia. Tak jak choćby teraz. Powinnam iść do pracy czy na staż. Ale co? Boję się. Tyle o ile strach z wyborem sklepu jest dość niski i mało szkodliwy, tak ten powoduje, że wysłanie Cv mailem powoduje duszność, a potem nawet boję się patrzeć na telefon, bo nie daj Bożę, ktoś zadzwoni. I tak tkwię w domu. Choć chciałabym, mega bym chciała wyjść, działać i zarabiać. Ale się boję. Jestem zblokowana. Mam 23 lata i fobia spowodowała, że nie mam doświadczenia. Że boję się trzymać telefon w ręku, a co dopiero nawiązywać znajomości.

To już poważna sprawa, bo przecież wiem, że nadejdzie dzień, kiedy skończę studia i trzeba będzie odciąć się od rodziców. Choć nawet w tym momencie niewiele od nich biorę, to jednak tu mieszkam. Ta poważna sprawa czyni mnie niepełnosprawną społecznie. Nie wiem jak się zachować, nie wiem co mówić, co robić, gdzie iść i z czym dana sytuacja się wiąże. Choć od dawna marzę, aby się stąd wynieść i być z dala to nie mam jak, bo potrzeba kasy, a to związane jest z pracą, co oznacza wyjście do ludzi. I tu już pojawia się mój kumple strach i lęk, a to powoduje paraliż. WIELKI. Sama myśl o tym mnie mdli i to dosłownie. Wszelkie te opisy stanów fizycznych jak zawroty głowy, szybsze bicie serca, brak oddechu, pocenie się i inne to faktyczne stany fizyczne, które mnie dopadają i ja je czuję. Żadna metafora.

Moja fobia społeczna spowodowała, że boję się każdego i wszystkich razem. Tak więc nie spotykam nowych ludzi, mało kiedy wychodzę na miasto, a w zasadzie rzadko, a jak już to towarzysze ciotce (62 lata) w jej wyprawach np. do kawiarni. Nie mam znajomych, koleżanek, kolegów, przyjaciół ani nikogo. Jestem sama, bardzo dosłownie sama. Boję się ludzi, nawet tych których poznałam np. na studiach. Oni nie wiedzą co się we mnie dzieje, nie wiedzą kim jestem naprawdę, nie wiedzą co czuję i przede wszystkim nie wiedzą kim naprawdę jestem. Bo udaję. Tylko udaję, ciągle udaję. Przed nimi, bo nie chcę wyglądać jak dziwna i nienormalna. W środku wszystko wyje. Moja fobia oddzieliła mnie od ludzi. Nie umiem poznawać nowych ludzi, budować relacji, być interesującą dla innych. Nie umiem prowadzić ‚small talk’, zupełnie nie. Rzecz jasna nie jestem też dobrym materiałem na dziewczynę. Randki nigdy nie miałam, nawet zaproszenia nie miałam, ta sfera dla mnie zupełnie nie istnieje. Skoro nawet nie mam znajomych, to co dopiero to. Fobia społeczna powoduje moją izolację i zdziczenie, dosłownie. Boję się, wciąż się boję, permanentnie mam w sobie lęk.

Fobia społeczna nic mi nie daje w zamian. Odbiera wszystko. Odebrała mi życie. Nie korzystam z niego, nie poznaję uroków, nie próbuję i nie doświadczam. Mam 23 lata i zero wakacji, randek, imprez, niesamowitych przeżyć. Nie mam spotkań na ploty z dziewczynami, nie mam oglądania w grupie meczów, nie mam siłowni dla swojego zdrowia, nie mam…. niczego. Zostałam zamknięta w 4 ścianach pokoju i bez wyjścia. Ucieczka? Nie, bo ona będzie wszędzie ze mną. Ona i jej przyboczni nie pozwolą mi zaznać życia. Patrzę na innych dookoła i zazdroszczę, wszystkiego, głównie, że się nie boją. Patrzę i tez tak bym chciała. Jestem na dnie. Wiem, że przegrywam czas, podobno najlepszy w życiu. I wiem, że nie wróci, ale….

Kiedy przychodzi co do czego, całą mną rządzi lęk. Nie panuję ani nad głową ani nad nogami, one same mnie niosą jak najdalej od zagrożenia. Moja zdolność kontrolowania co się ze mną dzieje jest bliska 0. Nie umiem. I znów ląduję na dnie. Fobia społeczna zabrała mi wszytko, także kontrolę nad sobą samą. Myśli w głowie jakie mam, ciągłe uczucia strachu i przytłoczenia, wiecznie bycie w złym miejscu. wszystko to jest przy mnie non stop. A ja muszę to znosić. Muszę codziennie przeżywać to na nowo.

Jestem mega zmęczona. Mam dość. Niosę to na sobie tyle lat. Fobia społeczna towarzyszy mi…. niema całe życie. Zaczynało się od małych głupstewek, teraz kieruje każdym elementem życia.

Tak wygląda moje życie.

Reklamy

Odpowiedz mi.

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s